Blog

Historia sukcesu ostra jak brzytwa

przez Mariusz Łodyga w Wrzesień 2, 2015

Dziś niemal każdy może otworzyć swój biznes, nie każdy jednak na nim zarobi. W praktyce większość z przedsiębiorców najpierw poniesie bolesną klęskę zanim uda mu się stworzyć firmę, która będzie dochodową. Chyba, że będzie stosował niekonwencjonalne metody przyciągnięcia uwagi, które przyniosą ogromne zainteresowanie inwestorów, np: tworząc slogan: „Our product is F***** great” i w cztery lata zbuduje firmę, której wartość będzie wynosiła 615 milionów dolarów. 

Jak zbudować startup, który wart jest 615 mln dolarów?

Dollar Shave Club – startup założony w 2011 roku przez dwóch wspólników Marka Levine’a i Michaela Dubiego rozpoczął swoją działalność w jednym z kalifornijskich inkubatorów, w oparciu o frustrację obu założycieli powodowaną wysoką ceną nożyków do golenia (Model biznesowy jest oparty na sprzedaży tanich miesięcznych abonamentów, dzięki którym klienci otrzymują akcesoria do golenia).

W marcu 2012 roku założyciele pozyskali milion dolarów od funduszy venture capital, dzięki czemu było ich stać na zatrudnienie pięciu pracowników oraz ruszenie z promocją.

W Polsce milion dolarów to całkiem duża kwota na start biznesu, gdy jednak rzucasz wyzwanie światowemu liderowi, taka kwota stanowi kroplę w morzu potrzeb. Dlatego też pomysł na promocję marki musiał być śmiały.

Pomysł na promocję startupu przypominał trochę pojedynek Dawida z Goliatem. Żeby było jeszcze trudniej Goliat nie tylko był większy, silniejszy ale jeszcze był bogatszy i miał wszystkie narzędzia świata jakie oferuje współczesna technologia oraz co najważniejsze: Totalnie dominował na rynku maszynek do golenia (Procter&Gamble do którego należy marka Gillete, posiada 70% udziału w rynku).

W starym świecie taki pojedynek byłby skazany na porażkę, z prostej przyczyny: aby przyciągnąć uwagę za pomocą tradycyjnych mass mediów potrzebny byłby kapitał, którego nie sposób byłoby pozyskać. W cyfrowym świecie, w którym social media potrafią w ciągu 24h wypromować viralowo wydarzenie na całym globie, wynik takiego starcia nie jest już z góry określony.

W nagranym filmiku Michel Dubi z ogromną pewnością siebie zadaje pytanie: „Czy nasze ostrza są dobre? Nie…nasze ostrza są zajebiste!” pada odpowiedź.

Zrzut-ekranu-2015-08-28-o-07.19.33

Źródło: YouTube

Jak wykorzystali social media do rzucenia wyzwania Goliatowi?

Nagrali 90 sekundową reklamę, która miała tak niski budżet, że w roli głównej wystapił sam CEO Michael Dubi oraz pracowicy. Filmik jednak został tak dobrze przyjęty, że w ciągu pierwszej doby po odpaleniu kampanii na YouTube padła strona na którą kierowano ruch, a dokładnie mówiąc; nie wytrzymał serwer, zupełnie nieprzygotowany na tak ogromną ilość użytkowników szukających informacji o możliwej subskrypcji produktu.

W pierwszej chwili właściciele wpadli w panikę, ponieważ sądzili, że ich biznes upadnie z uwagi na tę sytuację. Każdy kto przeżył choć raz wysyp serwera w momencie publikacji kluczowego contentu, z pewnością wie co musieli czuć.

Gdy tylko jednak problem z serwerem został rozwiązany, okazało się, że firma przyjęła 12 tysięcy zamówień na oferowany produkt w ciągu zaledwie 48h. (Do dziś firma zyskała 2 mln subskrybentów-gdyby nie fakt, że firma działa tylko w USA, to sam bym z przyjemnością został jej klientem).

W ciągu miesiąca promocyjny film uzyskał ponad cztery miliony wyświetleń i dziś, po trzech latach, możecie przeczytać  w komentarzach pod filmikiem aktualne zachwyty publiczności. Sama reklama uzyskała tytuł  “Best Out-of-Nowhere Video Campaign” 2012 roku, przyznaną przez Viral Video Awards (w sumie filmik obejrzano 20 335 519 razy).

Po trzech latach od pojawienia się reklamy, firma jest wyceniana na 615 milionów dolarów i nadal gwałtownie się rozwija. Obecnie jest sprzedawana cała gama produktów kosmetycznych dla mężczyzn oraz inne akcesoria używane do codziennej higieny.

Sprecyzowana narracja nastawiona na budowanie marki oszczędzającej pieniądze klientów, dodającej im jeszcze w pakiecie poczucie bycia buntownikiem sprzeciwiającego się dominacji światowej mega korporacji daje naprawdę niezłe rezultaty.

Obecnie firma nadal podtrzymuje swój styl komunikacji poprzez udostępnianie na facebooku treści nawiązujących do rdzennych wartości marki. Profil ten zgromadził do dziś ponad dwa miliony fanów.

Trzy lekcje możesz wynieść z tej historii dla swego biznesu

Można dość łatwo i dość tanio zaprojektować kampanię, która rzuci wyzwanie nawet dominującej na rynku marce. Jednak nie da się tego zrobić nie mając jasno sprecyzowanego przekazu, wizji celu oraz śmiałości, aby przełamać niektóre tabu. Gdy będziesz projektować działania promocyjne, zacznij od starannego przemyślenia co może być dla grupy docelowej intrygujące na tyle aby chcieli zacząć udostępniać promowaną przez ciebie treść.

Gdy już wymyślisz co chcesz pokazać światu, trzeba się zastanowić nad tym „jak to zrobić”. Pomysłów i sposobów jest bardzo dużo. W zależności od wybranej formy pojawią się koszty. Oczywiście najtaniej wypadnie jeśli będziesz w stanie zaprojektować i wykonać kampanię samodzielnie. Do tego są jednak potrzebne często duże umiejętności techniczne oraz sprzęt. Gdy jednak potrafisz się sam tym zająć, to praktycznie nie ma dla ciebie ograniczeń. Jeśli możesz sobie pozwolić na zatrudnienie specjalistów, to często jest to rozwiązanie optymalne.

Anglosasi mają takie powiedzenie, które bardzo lubię „Hope for the best, prepare for the worst”. W praktyce sprowadza się ono do bardzo mądrej życiowej zasady: licz na sukces i przewiduj problemy, które staną na twojej drodze. W planowaniu kampanii promocyjnej będziesz się starać przewidzieć wszytko, niemniej i tak natkniesz się na sytuacje, do których nie będziesz przygotowany. Podobnie jak w przypadku Dollar Shave Club, gdy okazało się, że serwer padł. Mogę się założyć, że gdy publikowali filmik to raczej zastanawiali się co będzie, gdy w gruncie rzeczy to nie chwyci i nikt nie uzna go za ciekawy.

Podsumowując:

szkolenie skuteczny marketing w internecie

Mariusz Łodyga
Mariusz Łodyga

Strateg, konsultant, trener - Specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze sprzedażą, marketingiem, public relations oraz budowaniem wizerunku - personal & business branding. W biznesie od 13 lat. Założyciel i właściciel marki Premium Consulting. Przeprowadził ponad 200 projektów szkoleniowo-doradczych. Szkolił na zlecenie firm prywatnych, instytucji państwowych oraz uczelni wyższych. Doradza małym i średnim firmom, korporacjom oraz urzędom państwowym.

Mariusz ŁodygaHistoria sukcesu ostra jak brzytwa

Sprawdź, co możemy dla Ciebie zrobić