Prowadzenie firmy to sport dla odpornych i w pewnym sensie zuchwałych. Nie jest bowiem łatwo prowadzić styl życia, który wymaga tak dużej i długotrwałej koncentracji. Co więcej, nigdy nie ma gwarancji, że odniesie się zakładany sukces. Można nawet powiedzieć, że jest większe prawdopodobieństwo porażki niż zwycięstwa.

Z czym musisz się liczyć jako przedsiębiorca na samym początku?

Największą trudnością, z którą trzeba się liczyć, już na samym starcie, jest brak kapitału oraz brak ludzi, do współpracy. Nawet jeśli startujący przedsiębiorcy mają pomysł na to co chcą robić i co stanowi ich value proposition, to problemem pozostaje jeszcze wdrożenie.

W tym przypadku kluczowe są środki finansowe oraz ludzie, z którymi będzie się wdrażało wymarzony koncept na biznes.

Peter Drucker napisał kiedyś, że każda nowa firma powinna od pierwszych jej dni być skonstruowana na bazie spółki, w której pierwszym pracownikiem jest osoba w randze i statusie viceprezesa. Nie jest to oczywiście łatwe, ponieważ po pierwsze znalezienie, drugiej osoby, która będzie dysponowała tym samym zestawem wartości i będzie w stanie podążać za Twoim celem jest już wyzwaniem samym w sobie. Po drugie, taka osoba musi również posiadać swój wkład potrzebny do prowadzenia firmy. Nie mam na myśli tylko czynników materialnych, ale również odpowiednią wiedzę, umiejętności
i doświadczenie.

Gdy jednak już uda Ci się wystartować, to na pewno na swojej drodze spotkasz się z mitami, na temat prowadzenia firmy.

I. Jeśli prowadzisz firmę, to znaczy, że zarabiasz dużo pieniędzy.

W praktyce jednak zazwyczaj duże przychody nie oznaczają dla właścicieli dużych zarobków. W pierwszym roku może się zdarzyć, że nawet nie zobaczy się złotówki tzw. zysku z uwagi na konieczność nieustannego reinwestowania w rozwój firmy.

Wg statystyk w ciągu dwóch lat od założenia nowej firmy aż 70% z nich zaprzestaje działalności, po 5 latach jest to już 90%. Te firmy nie wypadają z rynku z uwagi na zdobycie ogromnego kapitału i przejście ich właścicieli na rentierską stronę mocy. Wypadają one zazwyczaj z powodu utraty płynności, czyli właśnie z powodu braku pieniędzy.

II. Jeśli jesteś w czymś dobry, to uczyń z tego biznes.

Niestety bardzo częstym problemem jest fakt, że motywacją do założenia własnej firmy jest umiejętność robienia jakiejś czynności dobrze, lub nawet bardzo dobrze. Czyli na przykład: jesteś znakomitym kucharzem, uwielbiasz gotować i czujesz, że możesz z tego uczynić sposób na życie, przy okazji podążając za pasją.

W praktyce umiejętność gotowania jest Ci najmniej potrzebna do prowadzenia restauracji. Oczywiście dobrze jest gdy wiesz bardzo dużo na ten temat i być może, nawet jeśli potrafisz dobrze gotować, niemniej to Cię nie uchroni przed kłopotami.

Znacznie bardziej będzie Ci potrzebny zestaw praktycznych umiejętności z zakresu zarządzania ludźmi, relacjami z klientami oraz promocją i reklamą niż umiejętności kucharskie. Jeśli chcesz by Twoja knajpa odniosła sukces, to Ty musisz się skupić na prowadzeniu biznesu, a gotowanie pozostawić w rękach najlepszych kucharzy, jakich uda Ci się zatrudnić lub wziąć na wspólników.

Wiem, że to brzmi dość brutalnie, ale prawda jest taka, że prowadzenie firmy to sport 24/7. Niezmiernie trudno jest godzić wszystkie obowiązki wynikające z nadzoru właścicielskiego i jeszcze wykonywać pracę, którą w prosperujących biznesach wykonują pracownicy.

Przedsiębiorca to osoba, która zatrudnia ludzi do wykonania pracy. Jeśli nie zatrudniasz, a wykonujesz ją sam, to nie jesteś przedsiębiorcą lecz freelancerem. Co może być, na pewnym etapie, dobrym rozwiązaniem.

III. Jeśli produkt jest dobry, to sprzeda się sam.

Ostatnio trafił do naszej firmy konsultingowej klient, który robi wielomilionowe obroty. Jak to w naszym przypadku bardzo często bywa, trafił do nas, ponieważ sprzedaż nie idzie mu tak dobrze, jak jeszcze parę lat temu. Ten prezes jest znakomitym przykładem przedsiębiorcy, który doszedł do dużego sukcesu poprzez ciężką pracę. Każdą złotówkę, którą zarobił przypłacił stresem i potem.

Niesamowitym jest jednak to, co powiedział gdy rozmawialiśmy o jego działaniach marketingowych. Przyznał się, że bardzo lubi swoją pracę od strony operacyjnej, związanej z produkcją, a nie znosi wręcz działań marketingowych, z których on osobiście najchętniej by zrezygnował. Był wręcz rozgoryczony faktem, że jego produkty nie sprzedają się same, uważał bowiem, że są najlepsze na rynku.

Być może jeszcze w latach dziewięćdziesiątych lub z początkiem dwutysięcznych taka strategia dała się obronić, dziś jednak na coraz bardziej dojrzałym rynku należy równie mocno walczyć o rozwój produktu lub usługi, co o uwagę rynku, na którym się działa.

Wysoka jakość nie gwarantuje trwałej przewagi konkurencyjnej, z uwagi na fakt bardzo szybkiego kopiowania rozwiązań przez rywali. Wystarczy spojrzeć na rynek elektroniki lub w sumie na jakikolwiek rynek. Wszędzie jakość staje się punktem wyjścia, a o sukcesie decydują niuanse wynikające ze zdolności marketingowych.

IV. Gdy prowadzisz firmę, to znaczy, że wiesz jak promować swoje produkty/usługi i jak budować swój brand.

W tym przypadku najprawdopodobniej popełniasz błąd polegający na założeniu, że skoro prowadzisz firmę, to znaczy, że wiesz wystarczająco dużo by wziąć wszystkie sprawy związane z prowadzeniem i rozwijaniem swojego brandu we własne ręce.

Problem polega jednak na tym, że nikt nie zna się na wszystkim. Nawet genialny Steve Jobs wspierał się osobą legendarnego Regisa McKenny, który był konsultantem marketingowym znanym w dolinie krzemowej jako guru i marketingowy wizzard firm technologicznych. To on pomógł zaistnieć w wyobraźni odbiorców Intelowi i to on stał jako mastermind za, uznaną za najlepszą, reklamą Apple’a (uznawana za najlepszą kampanię reklamową wszech czasów) „Rok 1984”.

To jego firma również przygotowała biznes plan dla Apple Computer i to oni przeprowadzili kampanię marketingową. Wielką zasługą Steva Jobsa było to, że potrafił dobrać do zespołu ludzi, którzy go znacząco wzmacniali. Podobno współpraca McKenny i Jobsa zaczęła się od tego, że Steve zadzwonił do Intela po obejrzeniu ich reklam i zapytał, kto im to zrobił.

(Regis McKenna miał za klientów takie firmy jak America Online, Apple, Compaq, Electronic Arts, Intel, Lotus, Microsoft, National Semiconductor).

To również McKenna, a właściwie jego firma zaprojektowała Logo Apple z tzw. jabłuszkiem (projekt logo wykonał Rob Jannof, w owym czasie dyrektor artystyczny u Mckenny).

Co ciekawe, w samym Apple’u była również dyskusja, z której wynikało, że Apple nie jest zadowolony ze swej nazwy, która w żaden sposób nie dawała im poczucia wystarczającej „godności”, w porównaniu do IBM. To właśnie Mckenna powiedział im, że potrzebują być „inni” i to właśnie on zaproponował słynny slogan Apple „Think different”.

Synergia wynikająca z genialnego mariażu wizji Steva Jobsa i marketingowego wyczucia Regisa Mckenny dała nam efekt w postaci najdroższej marki świata.

V. Należy wdrażać tylko sprawdzone wzorce dla danej branży.

Mam obecnie wielką przyjemność współpracować z jedną ze spółek, którą uznaję za jedną z najbardziej odważnych z jakimi dotychczas pracowałem. Zarząd tej spółki to czysty mentalny eksperyment. Spółka działa w bardzo konserwatywnym sektorze gospodarki, w którym działania marketingowe uchodzą za czysty zbytek. Dzięki czemu, w gruncie rzeczy praktycznie wygrywają w cuglach, ponieważ ich konkurenci nawet nie wpadli jeszcze na to, że mogą mieć strategię wykorzystującą dostępne dziś narzędzia i kanały dotarcia do konsumentów. Zarząd tej spółki na każdą propozycję śmiałego działania odpowiada jednym i tym samym zdaniem: chcielibyśmy tego spróbować.

Nigdy nie usłyszałem od nich: to u nas nie zadziała. W pewnym sensie stanowią idealny przykład podejścia do sprawy. Nie wypowiadają się zanim nie uzyskają wyników testu. Jeśli coś działa, to to robią, pomimo faktu, że w ich branży praktycznie nie występuje ślad podobnych praktyk. Dzięki czemu pozyskują klientów szybciej niż sami nawet zakładali.

Życzyłbym każdemu prezesowi takiego stylu myślenia. W polskiej rzeczywistości prezesi mają zbyt często skłonność do działania w stylu: „Widziałem to u firmy X, z którą konkurujemy i chcę dokładnie tego samego”. W ten sposób w najlepszym razie powielają schemat obecny w branży. Nie uzyskują jednak trwałej przewagi konkurencyjnej.

VI. To zawsze będzie działać.

Obecnie czasy są tak dynamiczne i tak dużo się zmienia, że to, co działało jeszcze 6 miesięcy temu, dziś jest wypierane przez nowe funkcjonalności, które pojawiają się w dostępnych narzędziach lub nowych aplikacjach. Przez co zmienia się zupełnie sposób naszego oddziaływania na konsumentów.

Jeszcze dekadę temu mogliśmy inaczej patrzeć na rynek i inaczej planować założenia marketingowe. Dziś trzeba się przestawić w tryb analityczno-optymalizacyjny.

Każda kreacja powinna być na bieżąco analizowana pod względem oczekiwanej konwersji. Jeśli coś nie działa tak jak zakładaliśmy, to jest to sygnał do rozpoczęcia pracy optymalizacyjnej. Dziś praca marketera to nieustający cykl kreatywny połączony z nieustającą analityką i optymalizacją prowadzącą do doskonalenia systemu.

6-mitow-strona

Podsumowując:

  • Prowadząc biznes będziesz spotykać się z wieloma mitami, które mogą wydawać się niesłychanie realne. Niestety nie mają one prawa działać na dłuższą metę.
  • Nikt nie posiada całej niezbędnej wiedzy ani umiejętności aby samodzielnie wykonywać wszelkie prace konceptualne oraz wdrożeniowe. Nawet genialny Steve Jobs pełnymi garściami czerpał od najzdolniejszych ludzi swojej epoki.
  • Rolą właściciela firmy jest umiejętne dobieranie współpracowników, którzy wesprą go w obszarach, w których tego wymaga jego rozwój.
  • Nic nie działa wiecznie. Trwa nieustający wyścig marketingowych zbrojeń. To co działało kilkanaście miesięcy temu, dziś może być tylko wspomnieniem „starych dobrych czasów”. (Jak to się mówi w filozofii: wszystko płynie!).

Lubisz ten artykuł?
Podziel się ze znajomymi
Polub nasz kanał na Facebooku
aby otrzymywać wpisy bezpośrednio na fejsie.


Jeśli chcesz zwiększyć sprzedaż w twojej firmie, ale nie wiesz, jak to zrobić, to serdecznie polecam się do współpracy. Jako praktykujący strateg marketingowy pomagam firmom w budowaniu ich przewagi konkurencyjnej opartej na skutecznym wykorzystaniu Internetu.

Przeszkolone przeze mnie firmy rosną, pod kątem sprzedaży, średnio 25% rocznie. Rekordzista osiągnął w ciągu jednego miesiąca 5100% ROI z zainwestowanego we współpracę ze mną kapitału. Jeśli szukasz dla Twojej firmy doradcy strategicznego, który będzie w stanie pomóc Ci przenieść na Twój grunt sprawdzone i skuteczne strategie marketingowe oraz efektywne narzędzia, to napisz do mnie maila. Podpowiem Ci, jak możesz uzyskać dofinansowanie do realizowanych przez mnie usług.

Przedsiębiorcy najczęściej wybierają w spośród moich usług:

  1. szkolenie skuteczny marketing w internecie
  2. audyt marketingowy
  3. strategia marketingowa

Zapraszam serdecznie do kontaktu, to może być Twój pierwszy krok do poprawy Twoich wyników!

mój e-mail: m.lodyga@premium-consulting.pl


Mariusz Łodyga

Strateg, konsultant, trener – Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z marketingiem, sprzedażą, Public Relations oraz budowaniem wizerunku – personal & business branding. W biznesie od 15 lat. Założyciel i właściciel marki Premium Consulting. Przeprowadził ponad 250 projektów szkoleniowo-doradczych. Szkoli na zlecenie firm prywatnych, instytucji państwowych oraz uczelni wyższych. Doradza małym firmom, dużym korporacjom oraz urzędom państwowym.