Wielu menedżerów marketingu zadaje sobie właśnie pytanie, czy to już jest ten czas, w którym należy wcisnąć hamulec dla działań reklamowych. Nic dziwnego. To naturalny odruch, który pojawia się w reakcji na bombardujące nas metodą dywanową nagłówki wieszczące najgorszy kryzys od czasu wielkiej depresji z 1929 roku.

Branża reklamowa jest trochę papierkiem lakmusowym negatywnych nastrojów w gospodarce. Służy, obok giełdy papierów wartościowych, do oceny nastrojów przedsiębiorstw. Im gorzej w gospodarce, tym gorzej w branży reklamowej. Korelacja jest niemal natychmiastowa.

 
ZAPAMIĘTAJ:

W trakcie kryzysu i wielkiej niepewności priorytetem przedsiębiorstw jest konieczność zapewnienia niezbędnej do przetrwania przedsiębiorstwa gotówki. Reklama nie znajduje się na liście priorytetów osób zarządzających. W związku z tym branża reklamowa cierpi jako jedna z pierwszych w trakcie kryzysów i zyskuje ostatnia w trakcie trwania hossy.

Na pierwsze informacje o tym, że pojawia się kryzys, zarządy mają w zwyczaju ogłaszać stan puszczania “on hold”, wszelkich wydatków, które nie są esencjonalne do przetrwania firmy. Wszelkie działania, które mają charakter trudno mierzalny i dający rezultaty w długim horyzoncie czasowym będą uznane za zbędne.

Trudno im się dziwić. To stary jak świat odruch atawistyczny mający na celu uchronić przedsiębiorstwo przed upadkiem. W czasie, w którym wychucha pożar, należy ocalić jak najwięcej majątku, który pozwoli firmie przetrwać katastrofę. To zrozumiałe.

Czy to źle, że trakcie kryzysu menedżerowie tną budżety reklamowe?

To oczywiście zależy od tego, w jakiej są sytuacji ich firmy. Jeśli należą do tych, którym z dnia na dzień odcięto przychody, to tu nie ma filozofii. Trzeba natychmiast ograniczyć wydatki, by nie wpaść w spiralę zapaści wynikającą z braku płynności.

Stare porzekadło mówi, że czasie kryzysu „gotówka jest królem”. Wszyscy ci, którzy nie przygotowali się na czarną godzinę, bardzo szybko poczują, co to w praktyce oznacza

Pozostali, którzy mają środki na przetrwanie zapaści, muszą bardzo ostrożnie dysponować swoimi zasobami, ponieważ nie wiedzą, jak mocno trudności się skumulują. Może przecież zdarzyć się tak, że w obecnych realiach całkiem zdrowy biznes wypadnie z gry na kilka tygodni, ponieważ któryś z pracowników zachoruje na koronawirusa, a pozostali, z którymi miał kontakt, zostaną poddani kwarantannie.

Bardzo trudno jest zredukować koszty stałe, które w trakcie kryzysu zaczynają niezwykle szybko ściągać firmy na dno. Znacznie łatwiej jest w tym momencie wyłączyć „budżety” na reklamę

Dlatego właśnie branża reklamowa, która nie jest wpisana na listę zasobów survivalowych, tak szybko odczuwa odpływ klientów.

Czy to oznacza, że wszystkie kategorie reklamowanych produktów i usług obetną budżety?

Absolutnie tak nie jest. Różne są bowiem branże i one w różny sposób odczuwają przebieg kryzysów.

Tak samo jest i w obecnym przypadku.

Koronakryzys w różnym stopniu dotyka firmy i marki. Najbardziej dotknięte zostały kategorie, które działały w tradycyjnej gospodarce, czyli wszystkie te, które wymagały do robienia biznesu spotkań bezpośrednich (eventy, hotele, szkolenia offline, salony beauty, restauracje, kina, stomatolodzy, itp.) i działania w realnej rzeczywistości (przewozy osób, transport towarów, lotnictwo, budownictwo, itp).

Wg portalu Wirtualne Media:

  • Od 12 marca (wtedy zamknięto placówki oświatowe i kulturalne) do 16 marca branża motoryzacyjna zmniejszyła wydatki w radiu o 35 proc., sektor RTV i AGD – o 33 proc., telekomunikacyjny – o 15 proc., a handlu spożywczego – o 5 proc.
  • Na outdoorze zdecydowana większość kampanii zaplanowanych na kwiecień jest przesuwana na kolejne miesiące.
  • Zupełnie zamarła natomiast reklama kinowa, bo kina w całej Polsce od 12 marca są zamknięte. Na pewno nie zostaną otwarte przed 11 kwietnia, do kiedy będą obowiązywać ogłoszone we wtorek obostrzenia w poruszaniu się.

Na ten moment jednak spora część biznesu z tzw. nowej gospodarki przeżywa prawdziwy boom, ponieważ klienci w obawie przed zarażeniem koronawirusem przenieśli swoje zakupu do świata online.

Nakłady segmentu e-commerce poszły w górę o 30 proc., a farmaceutycznego – o 15 proc. Jednocześnie pojawiło się więcej spotów wizerunkowych, a mniej stricte sprzedażowych. (Źródło: Wirtualne media)

Świat online zyskuje z uwagi na kilka kluczowych czynników: nadal działa, daje poczucie bezpieczeństwa, umożliwia aktywność, jest receptą na kwarantannę.

Z badania Mobile Institute dla Izby Gospodarki Elektronicznej, wynika, że aż 38 proc. ankietowanych zakupy na czas kwarantanny zrobiło w sieci.

A aż 37 proc. badanych uważa, że zakupy internetowe są teraz bezpieczniejsze niż w sklepach stacjonarnych

Platforma Shoper, na której działa około 13 tys. e-sklepów, podaje, że jeśli chodzi o te z kategorii delikatesy, to do połowy marca miały one 240 proc. więcej zamówień niż rok wcześniej. Z kolei, jeśli zestawić wyniki z marca z tymi z lutego, ich wartość i liczba wzrosły w tej kategorii po ok. 400 proc.

Zatem reklamować się czy nie?

Odpowiedź na to pytanie jest uzależniona od paru czynników, które będą wyznaczały obecnie możliwości reklamowe Twojej marki.

Po pierwsze: jeśli masz zasoby, które pozwalają Ci obecnie prowadzić operacje biznesowe i nadal sprzedajesz podobne volumeny produktów/usług, jak sprzed kryzysu to koniecznie wykorzystaj ten czas na budowę marki, udziałów w rynku poprzez rozwinięcie działań marketingowych.

Po drugie: jeśli twój biznes zaspakaja kluczowe potrzeby, które obecnie pojawiły się na rynku, to koniecznie wygeneruj zasoby finansowe do prowadzenia działań marketingowych. To jest dla Ciebie znakomita okazja, by budować siłę marki oraz zdobywać udziały w rynku.

Po trzecie: Jeśli masz dziś trudności z utrzymaniem sprzedaży na poziomach sprzed wybuchu pandemii, ale masz jeszcze zasoby do prowadzenia działań reklamowych, to teraz jest to moment do przemyślenia tego, co do kogo należy komunikować.

Z badań Harvard Business Review wynika, że „9% firm wychodzi z recesji w kondycji lepszej niż kiedykolwiek wcześniej, a wszystko za sprawą inwestycji na dość dużą skalę w przyszłość, ponosząc wydatki na marketing, prace badawczo‑rozwojowe i na nowe aktywa. Reklamodawcy, którzy utrzymali lub zwiększyli wydatki na reklamę, zwiększyli sprzedaż i udział w rynku podczas recesji i później”.

Podsumowując: Istnieje kilka powodów do reklamowania się podczas recesji/kryzysu:

Lubisz ten artykuł?
Podziel się ze znajomymi
Polub nasz kanał na Facebooku
aby otrzymywać wpisy bezpośrednio na fejsie.


Jeśli chcesz zwiększyć sprzedaż w Twojej firmie, ale nie wiesz, jak to zrobić, to serdecznie polecam się do współpracy. Jako praktykujący strateg marketingowy pomagam firmom w budowaniu ich przewagi konkurencyjnej opartej o skuteczny marketingowy ekosystem.

Przeszkolone przeze mnie firmy rosną pod kątem sprzedaży średnio 25% rocznie. Rekordzista w ciągu jednego miesiąca zrealizował 5100% ROI z zainwestowanego we współpracę ze mną kapitału i wygenerował przychód w wysokości 175 000 PLN. 

Inny Klient również w ciągu zaledwie miesiąca zwiększył sprzedaż w swojej firmie aż o 300%, a On sam jako osoba odpowiedzialna za marketing zwiększył swoje wynagrodzenie o 100% z tytułu prowizji od sprzedaży.

Jeśli natomiast szukasz dla Twojej firmy doradcy strategicznego, który będzie w stanie pomóc Ci przenieść na twój grunt sprawdzone i skuteczne strategie marketingowe oraz efektywne narzędzia, to napisz do mnie maila. Podpowiem Ci, jak możemy pomóc Ci wejść na Wyższy Poziom Marketingu.

Przedsiębiorcy najczęściej wybierają spośród moich usług:
  1. Konsultacja marketingowa
  2. Szkolenie skuteczny marketing w internecie 
  3. Strategia marketingowa
Zapraszam serdecznie do kontaktu, to może być Twój pierwszy krok do poprawy twoich wyników!
Mój e-mail: m.lodyga@premium-consulting.pl