Jak Cię widzą, tak Cię piszą, ale jak Ty piszesz, tak Cię czytają. Szczególnie w internecie. Według portalu www.internetlivestats.com, w momencie, w którym piszę te słowa, na świecie istnieje ponad miliard stron internetowych. W związku z przytłaczającą wręcz ilością informacji, nasze mózgi musiały się po prostu przystosować do nowej i ciągle zmieniającej się rzeczywistości, a my musieliśmy wyrobić sobie nowe nawyki czytelnicze. Nawyki, które warto wykorzystać przy tworzeniu treści internetowych.

Oczywiście, zgodnie z formułą „Content is king” (z ang. Treść jest królem) treść ma ogromne znaczenie – jeżeli jest bezwartościowa, to nawet zastosowanie wszystkich najważniejszych zabiegów copywriterskich nie poprawi znacząco sprzedaży. Z drugiej jednak strony, nawet najbardziej wartościowy tekst może przepaść w bezkresie internetu i nie przynieść mierzalnych korzyści, jeżeli nie będzie napisany i sformatowany w odpowiedni sposób.

Jak czytamy w internecie?

Rozróżniamy dwie grupy internetowych czytelników: tradycjonalistów, czyli uważnie czytających całą dostępną treść i tak zwanych skanujących, czyli pobieżnie przeglądających zawartość strony i czytających jedynie najważniejsze fragmenty. Jakim typem czytelnika jesteś Ty? Prawdopodobnie zarówno tradycjonalistą, jak i skanującym – wszystko bowiem zależy od celu, jaki przyświeca nam podczas odwiedzania konkretnej strony.

Dlaczego czytasz tradycyjnie?

Czytelnikami tradycyjnymi jesteśmy wtedy, gdy czytamy dla przyjemności. Nie spieszymy się, delektujemy się treścią i czytamy „od deski do deski”. Oczywiście dla przyjemności czytamy przede wszystkim treści na papierze bądź na czytnikach. W internecie zdarza się to coraz rzadziej – chcąc nie chcąc nasze oczy męczą się szybciej, a do tego treści wyświetlane „na ekranie” czytamy wolniej niż treści w wersji papierowej (nawet o 25% według J. Nielsena).

...a dlaczego jedynie skanujesz?

Nielsen podaje również inną bardzo ciekawą statystykę – średni czas przebywania internauty na stronie pozwala mu zapoznać się najwyżej z 28% procentami treści, ale w rzeczywistości ilość przeczytanego tekstu jest jeszcze mniejsza i wynosi 20%. Właśnie dlatego chcemy nasz czas wykorzystać z maksymalną efektywnością i zamiast tradycyjnego sposobu czytania, najczęściej decydujemy się na skanowanie i... to bardzo dobrze!

F prawdę Ci powie!

Litera F jest niezwykle istotna dla internetowych pisarzy. Ci najlepsi wykorzystują ją w każdym napisanym tekście i to niezależnie od tego, w jakim języku tworzą. Badania eye-tracking polegające na śledzeniu ruchu gałek ocznych pokazały, że z tekstem zapoznajemy się właśnie „tworząc wzrokiem” literę F, czyli zaczynamy od lewego górnego rogu, czytamy pierwszą bądź pierwsze linijki, następnie wracamy do punktu startowego skanujemy fragment strony poruszając się w dół by ponownie przeczytać linijkę tekstu i kończymy cały proces przewinięciem tekstu w dół.

To bardzo, ale to bardzo ważna obserwacja – najważniejsze informacje musimy umieścić na potencjalnej drodze ruchu gałek ocznych czytelnika, chociaż należy pamiętać, że to statystyczny wynik badań i niewielka część odbiorców będzie się z tego schematu wyłamywać. Pomijając jednak wyjątki, zastosowanie zasady litery F to obustronna korzyśćodbiorca traci mniej czasu, a nadawca ma pewność, że najważniejszy przekaz dotrze do grupy docelowej.

Twórcy internetowych tekstów bardzo chętnie pomagają czytelnikom w szukaniu odpowiednich (zarówno dla odbiorcy, jak i nadawcy) treści nie tylko poprzez ułożenie tekstu w formie litery F – istnieje szereg zasad, które ja chętnie stosuje przy tworzeniu treści i które polecam również Tobie.

Oto najważniejsze z nich:

  1. Twórz listy – czytelnicy je uwielbiają. Ludzki mózg nieustannie segreguje zdobyte informacje, dopasowuje je do odpowiedniej szufladki, by później móc szybko z nich skorzystać. Listy znacznie ten proces usprawniają – czytelnik dostaje przecież już uporządkowane dane. Zwróć uwagę na to, w jaki sposób Ty zapoznajesz się z tekstami – ja bardzo często rozpoczynam od poszukiwania listy.
  2. Używaj nagłówków – zawsze, wszędzie i w jak największej ilości! Nagłówki to swego rodzaju streszczenie akapitu i kolejne ułatwienie dla czytelnika, który nie musi zapoznawać się z całością, jeżeli szuka jednej konkretnej informacji. David Ogilvy – legendarny copywriter napisał, że statystycznie 5 razy częściej czytamy same nagłówki niż cały tekst.
  3. Pogrubiaj najważniejsze informacje – ale jedynie te naprawdę ważne! Jeżeli pogrubimy niemalże cały tekst, to czytelnik prawdopodobnie będzie kompletnie zdezorientowany i zamiast zapoznania się z najważniejszymi informacjami nie zapozna się z tekstem w ogóle.
  4. Pisz krótkie paragrafy – nie ma nic gorszego niż ogromy blok tekstu. Krótkie akapity zachęcają do zapoznania się z tekstem, nie sprawiają wrażenia wymagających dużego wysiłku i powodują, że tekst wygląda na uporządkowany. Mój dobry znajomy edytor mówi, że akapit dłuższy niż 5-6 wersów, to zbrodnia na uwadze czytelnika.
  5. Ogranicz jeden paragraf do jednej myśli – jeżeli masz więcej do przekazania, to podziel akapit na dwa. Nie martw się, jeżeli wydaje Ci się, że akapit jest za krótki – z pewnością nie jest. Czasem przecież do stworzenia konkretnego przekazu wystarczy jedno zdanie.
  6. Zastosuj czytelny font – nie męcz czytelnika bez potrzeby. Krój fontu ma ogromne znaczenie dla komfortu czytelnika. Tekst z przyjaznym fontem będzie chętniej czytany. Najłatwiej ten postulat spełni font bezszeryfowy.
  7. Wykorzystaj inicjały – o ile to możliwe rozpoczynaj swoje teksty właśnie od nich. Oglivy podaje, że teksty zaczynające się inicjałami są czytane częściej o 13% niż teksty bez inicjałów. Dlaczego? Ponieważ ludzki mózg podświadomie łączy tekst rozpoczęty inicjałem z tekstem w formie papierowej, co automatycznie sugeruje przyjemność wynikającą z czytania.
  8. Umieszczaj istotne informacje jak najwyżej – im wyżej je bowiem umieścisz (odwrócona piramida), tym większa szansa, że będą one na drodze ruchu gałek ocznych czytelnika.

zasady tworzenia treści

Uważaj na slidery!

Slidery, czyli bardzo popularne w webdesignie formy prezentacji tekstu nie zawsze przyczyniają się do zwiększenia stopnia konwersji. Najważniejsze, aby nie przesadzić z ich liczbą – wielokrotnie spotykam się ze stronami zawierającymi sliderami w zatrważającej wręcz ilości. Trzy, maksymalnie cztery slajdy w sliderze to zdecydowanie wystarczająca liczba – jeżeli będzie ich więcej, to czytelnik po prostu zrezygnuje z zapoznania się z naszym komunikatem.

Według badań naukowców z Notre Dame University tylko 1% odwiedzających badaną stronę klikało w slider, a 84% z klikających wybrało pierwszy slajd. Łatwo więc wysnuć bardzo praktyczny wniosek – slidery z dużą ilością slajdów to po prostu zmarnowany czas. Dodatkowo, w trakcie tworzenia sliderów zwróć uwagę na częstotliwość ich zmiany – jeżeli zrobimy to za szybko, czytelnik nie zdąży zapoznać się z przekazem.

Podsumowanie:

  • Zadbaj o wartościową treść, ale nie zapominaj o odpowiednim sformatowaniu tekstu;
  • Zdecyduj, czy czytelnicy Twojego tekstu należą do tradycjonalistów czy skanujących;
  • Sprawdź, czy Twój tekst spełnia zasadę F;
  • Zastosuj odpowiednie formatowanie tekstu, najlepiej wykorzystując podane wyżej wskazówki;
  • Rozmyślnie korzystaj ze sliderów.

 

Lubisz ten artykuł?
Podziel się ze znajomymi
Polub nasz kanał na Facebooku
aby otrzymywać wpisy bezpośrednio na fejsie.


Jeśli chcesz zwiększyć sprzedaż w twojej firmie, ale nie wiesz, jak to zrobić, to serdecznie polecam się do współpracy. Jako praktykujący strateg marketingowy pomagam firmom w budowaniu ich przewagi konkurencyjnej opartej na skutecznym wykorzystaniu Internetu.

Przeszkolone przeze mnie firmy rosną, pod kątem sprzedaży, średnio 25% rocznie. Rekordzista osiągnął w ciągu jednego miesiąca 5100% ROI z zainwestowanego we współpracę ze mną kapitału. Jeśli szukasz dla Twojej firmy doradcy strategicznego, który będzie w stanie pomóc Ci przenieść na Twój grunt sprawdzone i skuteczne strategie marketingowe oraz efektywne narzędzia, to napisz do mnie maila. Podpowiem Ci, jak możesz uzyskać dofinansowanie do realizowanych przez mnie usług.

Przedsiębiorcy najczęściej wybierają w spośród moich usług:

  1. szkolenie skuteczny marketing w internecie 
  2. audyt marketingowy
  3. strategia marketingowa

Zapraszam serdecznie do kontaktu, to może być Twój pierwszy krok do poprawy Twoich wyników!

mój e-mail: m.lodyga@premium-consulting.pl


Mariusz Łodyga

Strateg, konsultant, trener – Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z marketingiem, sprzedażą, Public Relations oraz budowaniem wizerunku – personal & business branding. W biznesie od 15 lat. Założyciel i właściciel marki Premium Consulting. Przeprowadził ponad 250 projektów szkoleniowo-doradczych. Szkoli na zlecenie firm prywatnych, instytucji państwowych oraz uczelni wyższych. Doradza małym firmom, dużym korporacjom oraz urzędom państwowym.